kliknij i przeciąg zamknij
Polityka jakości
Powiat Bocheński na Facebooku
Wyszukiwarka

Archiwum aktualności

Jesteś tutaj:Strona Główna » Aktualności » Archiwum aktualności » Wywiad z Starostą Bocheńskim

Wywiad z Starostą Bocheńskim

Dodano: 22.12.2014 09:00 Wywiad z Starostą Bocheńskim
W najnowszym wydaniu Przeglądu Regionalnego ukazał się wywiad z nowym Starostą Bocheńskim Ludwikiem Węgrzynem. Można się z niego dowiedzieć co zamierza zrobić oraz jakie są priorytety nowo wybranej władzy.

Stare polskie powiedzenie powiada, ze podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki…

- Zgadzam się. Tylko ja z tej rzeki nigdy tak na dobra sprawę nie wyszedłem. Od jesieni 1998 roku jestem nieprzerwanie związany z powiatem bocheńskim, a z samorządem w ogóle, związany jestem od lat 80. W latach 90 pracowałem, jako szef Regionalnej Izby Obrachunkowej w Krakowie, zajmowałem się samorządami, a precyzyjniej mówiąc nadzorem nad ich układem nerwowym – finansami samorządowymi. W 2006 roku, w wyniku nowego układu, który zrodził się w samorządzie powiatu bocheńskiego, przestałem być starosta, ale nie radnym, nie samorządowcem. Cały czas pracowałem na rzecz powiatu bocheńskiego i samorządności w Polsce w ogóle, poprzez moje zaangażowanie w Związku Powiatów Polskich.

- Było przysłowie, teraz „złota myśl”, wypowiedziana przed laty przez byłego premiera Leszka Millera: Mężczyznę poznaje się podobno nie po tym, jak rozpoczyna, ale jak kończy…

- I trudno z tym stwierdzeniem się nie zgodzić. Cos w tym jest, życie nader często dostarcza nam wiele na to przykładów. - W Bochni tez? - Widzę, ze nie daje Pan za wygrana. W Bochni tez. Zachowania niektórych politycznych frustratów, po listopadowych wyborach samorządowych były skandaliczne i żenujące. Takich ludzi należy z samorządu i polityki eliminować. Wszyscy ze sobą rozmawiamy, ale nie metoda tworzenia mitów, głoszenia nieprawdy, próby za wszelka cenę pozostania na rynku politycznym. Nie mówię o obecnych na pierwszej sesji, ale wszyscy doskonale wiemy, o co chodzi. Takiego powiatu z takimi metodami nie chciałbym być starosta.

- Cedzi pan ostre słowa?

- Nie, to opis naszej powyborczej rzeczywistości. Podczas inauguracyjnej sesji podziękowałem wszystkim za kulturalna - z drobnymi wyjątkami - kampanie wyborcza. Do rady powiatu nie było na szczęście gorszących incydentów, ale potem zachowanie niektórych było po prostu nie na miejscu, idiotyczne, nieracjonalne. Trzeba uszanować wole wyborców, trzeba pogodzić się z przegrana.

- Nie chciał pan koalicji z Platforma Obywatelska, czy z byłym starosta Jackiem Pająkiem?

- Wyniki wyborów do rady powiatu bocheńskiego, jednoznacznie wskazują, ze mieszkańcy nie chcieli „starego układu”. Bardzo słaby wynik Platformy Obywatelskiej, czerwona kartka dla komitetu wicestarosty, który nie został nawet radnym, taki sam kartonik „wręczony przez wyborców” wieloletniemu przewodniczącemu rady, Aleksandrowi Rzepeckiemu, są tego najlepszym dowodem. Ale jest jeszcze jedna sprawa: wokół PO nie dałoby się zbudować stabilnej większości. Nawet gdyby PSL chciał, musielibyśmy znaleźć jeszcze dwóch – trzech radnych, a to graniczyłoby z cudem. PSL i PiS miały najlepszy wynik, to była wskazówka dana nam przez mieszkańców, ze osoby związane z tymi dwoma formacjami politycznymi, powinny wziąć na siebie odpowiedzialność za losy naszego powiatu.

- Zaraz, zaraz… Mówił Pan w swoim wystąpieniu, zaraz po wyborze na starostę, ze żadna partia nie ma prawa zawłaszczać samorządu, a przed momentem, ze wyborcy wskazali na dwie formacje. No to jak z tym wpływem partii w samorządach powinno w końcu być?

- Po pierwsze: uważam, ze samorząd lokalny nie powinien być własnością żadnej partii politycznej, czy tez biznesu. Samorząd powinien pełnić służebna role wobec wszystkich mieszkańców bez względu na przynależność partyjna, wyznanie. Po drugie: mówiłem, ze kandydaci dwóch partii politycznych wygrali wybory, ale na pewno, ani ja, ani wicestarosta, nie będziemy zakładnikami własnych partii politycznych. To ustaliliśmy w dniu podpisania porozumienia o nawiązaniu koalicji. I po trzecie: swoja wieloletnia praca zawodowa udowodniłem, ze nie dam się „skrepować” partyjnymi dyrektywami.

- Władza krytyki się nie boi?

- Nie powinna. Dlatego moim największym marzeniem, nie zabierając nikomu prawa do krytyki, chciałbym żeby w tej kadencji zmniejszyły się, bo nie wierze, ze zniknąć całkowicie, podziały na „my” – „oni” – „wasze” - „nasze”. Spierajmy się na argumenty, a nie na inwektywy czy pomówienia. Krytyka tak, ale merytoryczna, oparta na faktach, argumentach.

- Bochnia i powiat wykorzystały szanse, jaka stworzyła Unia Europejska?

- Z przykrością musze powiedzieć, ze Bochnia - nie mówię tylko o powiecie, ale i o mieście - w ostatnich latach nie tylko tej kadencji, nie poszły do przodu z postępem. Jeżeli pojedziemy do sąsiedniego Brzeska, to rozwój jest szybszy i bardziej widoczny, podobnie jest w Limanowej. Bardzo bym pragnął, żeby te relacje się zmieniły i jako przykład pokazywano Bochnie. Parafrazując wypowiedz amerykańskiego prezydenta Billa Clintona „Business, only business, stupid” – „Interesy, gospodarka, idioci” mówię do nas samych: Praca, praca dla ludzi, praca dla ludzi młodych. W Bochni i powiecie bocheńskim nie ma ważniejszego zadania jak tworzenie miejsc pracy, a zwłaszcza tworzenie warunków do ich tworzenia przez przedsiębiorców, gdyż taka jest rola samorządów i dbałość o to, żeby pozostali tutaj młodzi ludzie. Musimy zrobić wszystko, żeby tworzyć miejsca pracy nie tylko w supermarketach, choć one tez są potrzebne, ale nowe innowacyjne miejsca pracy, gdzie młodzi ludzie znajda prace, która będzie ich zadowalać i dawać satysfakcje. To nowoczesna, innowacyjna gospodarka, nowe technologie. Powiat bocheński potrzebuje inwestorów, przyspieszenia, nowoczesności.

- Stan finansów powiatu wygląda…

- Myślę, ze najlepiej zobrazują to liczby: kiedy w 2006 roku odchodziłem z funkcji starosty zadłużenie wynosiło 2.5 miliona. Dzisiaj długi powiatu to około 40 milionów złotych. Co więcej, ciągle „odnajdujemy” niezapłacone faktury, nierozwiązane sprawy dotacji. Boje się, ze uszczupli to budżet naszego samorządu o kolejnych kilka milionów złotych.

- No, ale nawet najwięksi malkontenci musza przyznać, ze w ostatnich latach powiat sporo zainwestował...

- Sporo, to jednak nie to samo co rozważnie, to nie to samo czy potrzebnie, no i kwestia najważniejsza: wiele tych inwestycji wydaje się zbyt kosztownych.

- Jakieś przykłady?

- Sala gimnastyczna w Łapanowie. Na ten temat sporo już powiedziano i myślę, ze na ten temat jeszcze sporo usłyszymy.

- Czy to oznacza, ze finansami powiatu zainteresuje się wymiar sprawiedliwości?

- Nie wykluczamy takiej ewentualności. Jeśli będziemy mieli podejrzenie niegospodarności, na pewno powiadomimy odpowiednie organa.

- Beda zarzuty prokuratorskie?

- Powoli. Najpierw musimy ocenić sytuacje pod względem prawnym, potem ewentualnie powiadomić prokuraturę, a ta, jako niezawisły organ prokuratorski, oceni materiał i podejmie stosowna decyzje.

- Wspomniał pan o Brzesku. Czego najbardziej zazdrości pan sąsiadom ze wschodu?

- Może nie tyle zazdrości, bo z natury nie jestem człowiekiem zazdrosnym, ale ubolewam nad tym, ze u nas nadal nie ma decyzji, co do przebiegu zjazdu z autostrady. U naszych sąsiadów za miedza, w Brzesku, zjazd północny jest budowany i z tego, co wiem, zostanie oddany do użytku na wiosnę 2015 roku, a zjazd południowy jest na etapie projektu, jego budowa potrwa najdalej półtora roku. Tymczasem my jesteśmy na etapie dyskusji, co do przebiegu trasy łącznika autostradowego.

- Budowa zjazdu to priorytet?

- Zdecydowanie tak. To kluczowe zadanie dla bocheńskiej gospodarki. To okno na świat, jedna z perspektyw na rozwój, na zmiany, na tworzenie nowych miejsc pracy. Nie ma żadnego znaczenia, czy ta droga będzie szła 50 m w prawo, czy 50 m w lewo. Znaczenie ma to, żeby jak najmniej krzywdy zrobić ludziom tam mieszkającym, mającym tam nieruchomości, domy. Mam nadzieje, ze w tej kadencji zjazd zostanie wybudowany.

- Zdrowie to kolejne wyzwanie samorządu…

- Nasz szpital jest nowoczesna, ładna, dobrze wyposażona placówka. Trzeba jeszcze popracować nad tym, o czym mówią ludzie, którzy są niezadowoleni z lekarzy. Musimy zmienić sposób zarzadzania tym szpitalem, dokonać takich zmian, żeby ludzie to zauważyli i zaakceptowali.

- Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to jak frazes uświęcony potrzeba chwili, ale mam wrażenie, graniczące niemal z pewnością, ze nie ma w samorządach powiatowych w Polsce osoby, która miałaby takie przełożenie w Brukseli, jak nowy starosta bocheński. To szansa dla miasta i regionu, by jak najwięcej „uszczknąć” z unijnego tortu?

- Nie da się ukryć, ze budżet Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020 to ostatni taki budżet, w którym środki dla Polski są tak gigantyczne. Od nas: samorządowców, mieszkańców będzie tak na dobra sprawę zależało, ile z tego „tortu”, jak Pan powiedział, „uszczkniemy”. Apetyty mamy spore, potrzeby tez. To nie tylko środki na inwestycje w powiecie i gminach, ale także na rozwój nowych technologii i wsparcie dla biznesu, który tworzy miejsca pracy i generuje lokalne podatki. Ze swojej strony deklaruje, ze wszystkie swoje kontakty wykorzystam dla rozwoju naszego powiatu.

 

sk